top of page
Szukaj

Tak maluję świat

Piękno nie wyklucza cienia

Wiele osób mówi, że moje obrazy są jasne, kolorowe, czasem nawet bajkowe.I rzeczywiście – kolor jest w nich obecny. Intensywny, warstwowy, czasem niemal świetlisty.


Ale dla mnie kolor nigdy nie był sposobem na ucieczkę od trudniejszych emocji.

W moich pracach piękno i cień istnieją równolegle.Nie walczą ze sobą. Nie próbują się wzajemnie wykluczyć. Po prostu współistnieją.

Postacie, które maluję, często są spokojne. Stoją nieruchomo, patrzą gdzieś obok, jakby były jednocześnie obecne i nieobecne. Nie ma w nich dosłownej dramaturgii ani jednoznacznej opowieści. A jednak pod powierzchnią pozostaje napięcie – subtelne, nienazwane.


Nie planuję tego jako formalnego zabiegu.Nie konstruuję kontrastu między światłem a mrokiem.

To raczej naturalny sposób patrzenia na rzeczywistość.


Bo świat nie jest jednoznaczny. Radość może istnieć obok lęku. Spokój obok czujności. Bliskość obok samotności. Te stany nie wykluczają się – często pojawiają się w tym samym momencie.


Kolor jest pierwszą warstwą, którą buduję.Pod nią zostawiam miejsce na ciszę, napięcie i niedopowiedzenie.


Nie interesuje mnie czysta dekoracyjność.Nie interesuje mnie też dosłowny dramat.

Najbliższy jest mi stan „pomiędzy” – moment, w którym piękno nie usuwa cienia, lecz pozwala mu istnieć obok siebie.


Może właśnie dlatego moje obrazy nie są ani całkiem pogodne, ani całkiem mroczne.Są takie jak emocje, które trudno jednoznacznie nazwać.


Piękno nie wyklucza cienia.I chyba właśnie w tej przestrzeni pomiędzy czuję się najbardziej prawdziwie.



 
 
 

Komentarze


bottom of page